Hotel

Odbijające się od przedniej szyby samochodu krople padającego od godziny deszczu drażniły go jeszcze bardziej. W każdej innej sytuacji nie zwracałby na nie najmniejszej uwagi, jednak tego wieczora dosłownie wszystko niemal wyprowadzało go z jako takiej równowagi psychicznej.


Kiedy niedawno dowiedział się o zdradzie żony, przestał logicznie myśleć. Za nic nie mógł zrozumieć powodów, dla których Wiolka tak się zachowała. Przecież wszystko było w porządku, tak mu się przynajmniej do dzisiaj wydawało. I nagle jeden z jego znajomych zaczął się patrzeć się na niego w dziwny sposób. Z władczą miną i pogardą w głosie oznajmił, że w najbliższym czasie nastąpią w jego życiu pewne zmiany. Początkowo nie wiedział o co chodzi, potem uznał, że kolega po prostu robi sobie z niego żarty, ale najgorsze nastąpiło kiedy wrócił z pracy do domu. Zamiast zwyczajowego ?Cześć kochanie? jego cudowna Wiolka przywitała go słowami ?Chcę rozwodu!?. Oczywiście chciał z nią spokojnie porozmawiać, dowiedzieć się o co chodzi, co jest powodem, co zrobił źle. Jeśli jednak liczył na jakąś merytoryczną rozmowę, to zawiódł się na całej linii.

No i jeszcze mieszkanie. Przecież odkąd się poznali 6 lat temu, mieszkali w należącej do niej kawalerce, którą kupili jej jej rodzice, kiedy szła na studia. A on pochodził z odległej o 500km miejscowości. Mógł tam pojechać choćby natychmiast, ale chciał spróbować porozmawiać z nią jeszcze raz. Dlatego postanowił, że tę noc prześpi w jakimś hotelu a następnego dnia spróbuje się z nią spotkać jeszcze raz. Szczęście w nieszczęściu, ale nie posiadali jeszcze dzieci, gdyż czekali z tym na moment, kiedy będą już mieszkać w wybudowanym przez siebie domu. Jednak teraz wszystko legło w gruzach.

Siedział więc w samochodzie próbując zebrać myśli, jakoś wziąć się w garść, ale było to trudniejsze, niż ktokolwiek mógłby się domyślać. Po dłuższej chwili trwania jakby w letargu postanowił pójść do recepcji. Szedł powłócząc nogami i o mało nie potknął się o leżący przed drzwiami kamień. Kiedy już otworzył drzwi i podszedł do kontuaru, nie mógł nie podnieść już głowy, żeby zamienić kilka słów z pracownikiem hotelu. Kiedy już otworzył usta, za plecami usłyszał ciche szlochanie.


Poprzedni tekst              Następny tekst